Rodzic mądry przed urazem. Pan Pielęgniarka radzi

single image

O tym, że w domu trzeba mieć apteczkę, wie chyba każdy, kto jest rodzicem. Dzieci robią sobie krzywdę na przeróżne wymyślne sposoby, więc byłoby miło mieć w domu sprzęt, który pozwoli nam jakoś ogarnąć takie małe kryzysy.

Statystyczna apteczka

Teraz pewnie zastanawiacie się co jest w waszej apteczce w domu? Jak ona wygląda? Gdzie się znajduje? Hmm…

Powiem wam. Większość Polaków ma domową apteczkę w drugiej szufladzie w kuchni lub w pudełku na półce w łazience.

W środku są obowiązkowo:

  1. Plastry
  2. Przeterminowana woda utleniona
  3. Paracetamol w tabletkach
  4. Piankowy środek na oparzenia
  5. Niedokończony blister antybiotyku po ostatniej anginie
  6. Bandaż
  7. Agrafka
  8. Termometr
  9. Krople żołądkowe
  10. Aspiryna
  11. Węgiel leczniczy

Oczywiście wszystko, co może się przeterminować jest zazwyczaj przeterminowane. Tak. Uogólniam, ale po to byśmy mieli jakiś punkt wyjścia. Generalnie uważam, że nie ma czegoś takiego jak uniwersalna apteczka. Owszem, są pewne stałe elementy, ale czego innego potrzebujemy w samochodzie działając przy wypadku, czy zakładzie stolarskim, a czego innego w domu, w którym są dzieci i na tym ostatnim elemencie chciałbym się skupić.

Jako ratownik medyczny i pielęgniarz ratunkowy pracujący na co dzień na SORze, a jednocześnie ojciec 4 chłopców i córki, uważam że mam pewne doświadczenie w tym temacie. Nie ma tu miejsca bym wam dokładnie opisywał, co i dlaczego powinniście mieć w tej drugiej szufladzie, ale podzielę się tu z wami moimi przemyśleniami, odnośnie nie zawsze oczywistych rzeczy, które przydają się w rodzinnej apteczce.

1.Umiejętności

Może ktoś wywali oczami na taki tekst, ale uważam, że wiedza i umiejętności są znacznie ważniejsze niż jakikolwiek sprzęt. Niewielu rodziców zadaje sobie pytanie: „czy wiedziałbym co zrobić, gdy moje dziecko się oparzy? Zje tabletkę do zmywarki? Rozetnie skórę? Zakrztusi się? Uderzy głową i straci przytomność? Złamię rękę?” Dlatego wszędzie gdzie mogę zachęcam rodziców: idźcie na porządny kurs pierwszej pomocy nastawiony na dzieci!

Gdy małe dziecko zrobi kupę na spacerze, to się nie stresujecie. Wiecie co robić, macie torbę, w niej pampersy, mokre chusteczki, kremy… jesteście przygotowani.

Za to gdy dziecko się np. zadławi, to większość rodziców staje sparaliżowanych. Solidny kurs pierwszej pomocy w tym przypadku, jest jak torba na spacer. Daje ci metody, by sobie poradzić. Bo co jest ważniejsze? Poradzenie sobie z kupą na spacerze? Czy z dzieckiem, które dusi się z powodu orzeszka w drogach oddechowych?

2. Plastry

Plastry są akurat spoko. Czy pomagają na rany? Nie. Nowoczesne metody leczenia ran mówią o utrzymywaniu wilgotnego środowiska gojenia, a zwykły plaster z opatrunkiem niewiele ma z tym wspólnego. (Mówię o tym więcej tu: https://cutt.ly/oSDqurL )

Natomiast plaster jako narzędzie wsparcia psychologicznego, najlepiej z postaciami z bajek czyni cuda. Kto ma dzieci, ten wie.

Do praktycznego zastosowania bardziej się przyda plaster w rolce i plaster z folii poliuretanowej.

3. Środek dezynfekcyjny

Wszelkie wody utlenione, gencjany, spirytusy, rivanole można wyrzucić z apteczki (może przydadzą się gdzieś indziej). Przynajmniej od 2018r. nie zaleca się ich stosowania w leczeniu i dezynfekcji ran.

Co zamiast? Przede wszystkim, wciąż do przemycia rany dobra jest woda z kranu! Rana ma być czysta i bieżąca woda jest pierwszą, podstawową metodą oczyszczenia.

Jeśli ranę chcemy zdezynfekować, osobiście polecam środki na bazie podchlorynów, poliheksanidu, lub dobrze znanej oktenidyny. O konkretny preparat z tą substancją czynną najlepiej zapytać farmaceutę.

4. Jałowa gaza

Dobrze mieć kilka rozmiarów. Przy mniejszych ranach sprawdzą się razem z plastrem, przy większych pozwolą
zatamować krwawienie w drodze na SOR.

5. Pęseta kosmetyczna oraz igła do zastrzyków

Do wyjmowania drzazg, kleszczy. Tak. Można wyjąć kleszcza w domu. Nie wymaga to szczególnych umiejętności. Trzeba znać tylko kilka zasad.

6. Leki

Nie ma nic złego w dawaniu dzieciom leków dostępnych bez recepty, pod warunkiem że robimy to zgodnie z zaleceniami producenta.

Leki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, według mnie powinny być w domu każdego rodzica. Warto tu jeszcze wspomnieć o… mięcie do zaparzenia. Ma potwierdzone badaniami właściwości rozkurczowe i przeciwbólowe. Jest bezpieczna i bardzo dobrze się sprawdza przy dziecięcych dolegliwościach ze strony układu pokarmowego.

 

 

Można by tę listę jeszcze rozbudowywać, ale na sam koniec jeszcze jedno – spokój rodzica. To kluczowe przy dziecięcych urazach lub konieczności wycieczki na SOR. I ja wiem, że łatwo powiedzieć: „bądź spokojny, gdy dziecko złamało rękę, albo leje się z niego krew”.

Ale na pewno na spokój wpływają umiejętności oraz realna świadomość, że to jest kluczowe dla naszego dziecka. Powodzenia!

Podobne posty