Rodzicielstwo bliskości

single image

Gdy na świat przychodzi mały człowiek, wszystko dookoła jest dla niego zupełnie nieznane. Pierwszym przewodnikiem po świecie dla niego rodzice (z naturalnych powodów bardziej mama, ale tata też ma w tym swój udział!). Bliskość na tym etapie życia wydaje się czymś zupełnie naturalnym. Gdy noworodek słyszy niepokojący dźwięk, szybciej uspokaja się w ramionach rodzica, czując spokój dorosłego. Uczy się w ten sposób regulować (powrócić do równowagi, która została zaburzona przez np. lęk).ojciec pochyla się nad niemowlakiem

Bez bliskości wykształcenie prawidłowych mechanizmów regulacji jest bardzo trudne, ponieważ dla dziecka wszystko jest nowe i niepokojące. Ukojenie i poczucie bezpieczeństwa daje to, co znane, a więc zapach, głos, dotyk mamy i taty. Dlatego ta bliskość jest tak ważna od samego początku i tak bardzo potrzebna maluchowi. Jednocześnie jest bardzo cenna dla rodzica, który będąc w bliskości z dzieckiem łatwiej i szybciej uczy się niemowlęcych komunikatów.

A jak podrośnie?

Im dziecko starsze, tym mniej potrzebuje naszej bliskości fizycznej, ale bardzo potrzebuje jej na poziomie emocjonalnym. Potrzebuje ono dostępności i otwartości na jego pytania, potrzeby, zmartwienia, radości. Ta dostępność rodzica daje możliwość budowania relacji na całe życie.

Z własnego doświadczenia mogę podzielić się, że jak moi synowie (lat 6-8) przychodzą się przytulić, to staram się nie kończyć tego przytulenia. Wolę dać możliwość, by to oni zdecydowali, kiedy już jest tyle tej fizycznej bliskości, ile potrzebują. Ja potrzebuję jej mniej, oni więcej, dlatego to im pozostawiam decyzję.

Czy bliskość to nadopiekuńczość?

Można by się zastanawiać, czy bycie w bliskości z dzieckiem, nie jest nadopiekuńczością. Czy nie jest tak, że to my, rodzice po prostu potrzebujemy kontroli? Chcemy nieustannie czuwać nad naszym potomkiem. Dobrze rozumiana bliskość oznacza budowanie relacji opartej na zaufaniu oraz na kształtowaniu autonomii naszego dziecka. A zaczyna się to od najwcześniejszych lat, gdy dajemy dziecku doświadczać i poznawać świat, a zamiast ganić i pouczać – tłumaczymy. Na przykład, gdy jesteśmy z dzieckiem na placu zabaw, to zamiast wołać nieustająco „uważaj, bo się przewrócisz!”, możemy powiedzieć „spójrz, tu są dołki, możesz się o nie potknąć”.

Czy moje dziecko będzie się regulować tylko w bliskości ze mną?

chłopiec dmucha na zranione kolanoPoczątkowo każde dziecko, będzie potrzebowało bliskości rodzica, by poradzić sobie z trudnymi doświadczeniami (magicznie działające buziaki na bolące kolano 🙂). Z czasem warto naszego syna, czy córkę uczyć, jak może poradzić sobie samo, by np. opanować emocje. Takie narzędzia, które od nas otrzyma, pomogą mu/jej radzić sobie w sytuacjach, gdy nie ma nas obok.

Rodzicielstwo bliskości, czyli bezstresowe wychowanie?

Mogłoby się wydawać, że rodzicielstwo bliskości nie stawia granic, nie uczy konsekwencji. Otóż nie, uczy. Traktujemy w nim dziecko, jako człowieka, który potrzebuje naszego przewodnictwa. Bycie w bliskości, uważności na dziecko nie wyklucza ustalania zasad, egzekwowania ich, uczenia konsekwencji. To są proste przykłady: stłukłeś szklankę z wodą – trzeba posprzątać.

Budowanie bliskości z dzieckiem, czy to takie proste?

Budowanie bliskości wydaje się być dużo bardziej naturalne i instynktowne dla mamy. Ona, jeszcze zanim dziecko się urodzi, głaszcze brzuch, mówi do malucha. Poza tym ogromny wpływ na to mają hormony, których tatom brak. Ich zadanie jest ciut trudniejsze, bo może być tak, że bliskość z dzieckiem nie przychodzi im tak naturalnie. Mają różne obawy, lęk, że zrobią mu krzywdę, nie będą wiedzieli „o co mu chodzi”, gdy zacznie płakać, itp.

ojciec trzyma syna do góry nogamiDużo łatwiej robi się, gdy maluch podrośnie. Dzieci bardzo lubią bawić się z ojcami w baraszkowanie, przewalanie po podłodze. Tatom łatwiej spędzać czas z dziećmi zadaniowo: wycieczka rowerowa, spacer po lesie, spływ kajakowy, budowanie szałasu. To są wszystko momenty, w których tata ma okazję, by być dla dziecka i być uważnym, na jego sprawy.

Jeśli rodzic ma świadomość potrzeby budowania relacji z dzieckiem, sam najlepiej odnajdzie sposób, jak to zrobić.Najważniejsze to odpowiedzieć sobie na pytanie: w jakich sytuacjach mam najwięcej uważności na moje dziecko? Jak siedzę w telefonie na kanapie, czy jak siedzę z nim przy stole podczas kolacji? Jak idziemy na spacer? Jak jedziemy razem samochodem? Czy jak do mnie przychodzi, to czy umiem znaleźć dla mojego dziecka czas?

Czy płeć dziecka ma znaczenie?

Rodzicielstwo bliskości uczy bycia w relacji z drugim człowiekiem, uważności na jego potrzeby. Nie tylko rodzica na potrzeby dziecka, ale także odwrotnie. Na przykład, gdy nasze dziecko bardzo chce iść z nami na popołudniowy spacer, a my jesteśmy bardzo zmęczeni, można powiedzieć tak: „Widzę, że bardzo chcesz iść na spacer, ale ja jestem bardzo zmęczona po całym dniu. Nie mogę z Tobą pójść. Jeśli chcesz, możemy zagrać w jakąś grę.”

Taki komunikat jasno pokazuje, jakie są potrzeby moje, jako mamy (potrzeba odpoczynku) i jednocześnie nie lekceważy potrzeb dziecka (spędzanie wspólnego czasu). Jeśli uczymy nasze dziecko, że ważne są zarówno moje potrzeby, jak i moich bliskich, to kształtujemy naszego małego człowieka na osobę pełną empatii z jednoczesną świadomością własnych potrzeb i zasobów. To najlepsze narzędzia do budowania relacji w dorosłości, niezależnie od tego, czy mówimy o kobiecie, czy mężczyźnie.

Interesuje Cię rodzicielstwo bliskości? Zobacz wartościowe książki na ten temat: https://natuli.pl/pl/n/Rodzicielstwo-bliskosci-ksiazki-dla-rodzicow-o-wiezi%2C-czulosci-i-rownowadze/222

Podobne posty