Złota zasada żywienia dzieci

single image

Często na warsztatach i konsultacjach pytam rodziców, co uważają za najważniejszy i najzdrowszy nawyk żywieniowy, jaki przede wszystkim chcieliby ukształtować u swojego dziecka. Zazwyczaj odpowiedź skupia się wokół tematów jedzenia warzyw, próbowania, sięgania po zdrowe produkty i unikania cukru. Te nawyki są ważne, ale czy na pewno najważniejsze? Czy to one będą decydować o jakości żywienia przez resztę życia naszego dziecka?

Czym są nawyki żywieniowe?

Nawyki żywieniowe to pewne zwyczaje, wyuczone zachowania, które powtarzamy, nie angażując w to naszej świadomości. Przykładem takiego nawyku może być dokładanie warzyw do kanapki na śniadanie. Ale może nim być również nawyk próbowania nowych potraw, otwartość na nowe smaki, jedzenie w wyniku sygnałów głodu i sytości.Wiele dobrych nawyków żywieniowych wcale nie dotyczy tego, co jemy. Związane są raczej z naszymi relacjami z jedzeniem, czyli, krótko mówiąc, z tym, jak traktujemy jedzenie, dlaczego zazwyczaj po nie sięgamy, czym ono dla nas jest, jak się kojarzy.

Liczenie kalorii

Ważne jest to, jak postrzegamy jedzenie i jego funkcje. Współczesna kultura ma tendencję do patrzenia na jedzenie jedynie przez pryzmat składników odżywczych. Skupiamy się na tym, by tu i teraz, dziś dostarczyć sobie wszystkich składników, których nasze ciało potrzebuje. Liczymy kalorie, sumujemy szklanki wypitej wody, zastanawiamy się, czy zjadając 2 plastry sera, dostarczymy już sobie odpowiedniej dawki wapnia, czy musimy zjeść jeszcze kilka fig.

Szerszy obraz

Tymczasem na żywienie naszych dzieci, warto spojrzeć z szerszej perspektywy. Perspektywy nawyków żywieniowych, które kształtują się przez kilka pierwszych lat życia, a trwają do ostatnich jego dni.

dziewczynki jedząBo to one tak naprawdę decydują o tym, czy za 10-15 lat, gdy nie będziemy mieć już prawie żadnego wpływu na to, co jedzą nasze dzieci, sięgną one po surówkę do obiadu, a na deser wybiorą owoc. Dlatego znacznie ważniejsze od tego, czy moje dziecko zje dziś na śniadanie jakikolwiek owoc, jest to, czy uda się zachęcić je do poznawania nowych smaków.Ważniejsze jest to, że warzywa i owoce są pyszne niż to, że są zdrowe.

Daj dziecku czas

Tymczasem im mocniej rodzice skupiają się na składnikach odżywczych, których dostarczają (lub nie) w posiłkach swojemu dziecku, tym trudniej im odpuścić i dać dziecku czas na przełamanie własnych lęków, przekonanie się do nowych smaków, decydowanie o sobie i kształtowanie dobrych relacji z jedzeniem, czasami kosztem niezjedzonego obiadu czy pozostawionej na talerzu surówki.

Nasz problem

W żywieniu dzieci napotykamy przede wszystkim jeden dość poważny problem – mamy na nie znacznie mniejszy wpływ niż byśmy chcieli. Nasze dzieci to odrębne jednostki, mają prawo nie lubić brokułów, nie zjeść kolacji albo jeść paprykę przez trzy lata a później z dnia na dzień z niej zrezygnować. To oczywiście nie znaczy, że to dzieci mają decydować o tym, co jemy każdego dnia. To decyzja zdecydowanie wykraczająca poza ich możliwości.

Nie zmuszajmy!

Jednak musimy pamiętać, że nigdy nie powinniśmy zmuszać, zachęcać czy stosować różnych technik, by nasze dziecko zjadło więcej. Każde zachowanie, które ingeruje w granice dziecięcego ciała (w tym przypadku wiedzę o tym, ile jedzenia potrzebuję), może zaburzyć relację dziecka z jedzeniem i utrudnić kształtowanie dobrych nawyków żywieniowych.

Powyższy opis można z łatwością zamknąć w jednej, najważniejszej zasadzie żywienia dzieci. Zasada ta w Polsce nosi miano złotej zasady, natomiast w oryginale została stworzona przez Ellyn Satter i w wolnym tłumaczeniu można nazwać ją podziałem odpowiedzialności”.

RODZIC decyduje o tym, co i kiedy poda dziecku do jedzenia, DZIECKO, decyduje o tym, co, ile i czy w ogóle zje.

Zasada ta doskonale wyznacza granice naszej i dziecięcej odpowiedzialności za posiłki. To my mamy prawidłowo zbilansować posiłek, dbać o różnorodność smaków, form podania, kolorów, proponować go wtedy, gdy uważamy, że dziecko powinno być głodne. Jednak to dziecku zawsze przypada ostateczna decyzja: czy ja to zjem, a jeśli tak, to ile?

Wprowadzajmy tę zasadę

Ta zasada powinna obowiązywać w naszych domach od samego początku rozszerzania diety dziecka. To ona bowiem pomaga ukształtować u naszego malucha jeden, ale za to najważniejszy na świecie nawyk żywieniowy: jedzenie zgodnie z potrzebami organizmu, sięganie po jedzenie wtedy, gdy jesteśmy głodni i kończenie posiłku, gdy jesteśmy najedzeni.

Nie zaburzajmy samoregulacji

Rodzimy się z tą zdolnością do samoregulacji. Jednak z czasem, na skutek właśnie różnych zewnętrznych nacisków (dostępności jedzenia, sięgania po jedzenie z przyczyn emocjonalnych, zmuszania do jedzenia itp.), tracimy powoli kontakt z własnym ciałem. Tymczasem jedząc zgodnie z jego potrzebami, unikamy ryzyka tego, że będziemy jeść zbyt dużo, a w konsekwencji tyć. Zaufanie dziecku to jedna z podstawowych zasad, które pomagają w dalszej kolejności kształtować inne, ważne nawyki żywieniowe.

W żywieniu dzieci nie wszystko jest proste. Wiele decyzji wymaga zastanowienia, a jeszcze więcej wcale nie zależy od nas. Im więcej jest w nas spokoju i zaufania, że nasze dziecko jest w stanie wystarczająco dobrze jeść, tym lepiej.

Na tym podłożu z łatwością uda nam się w ciągu wielu lat ukształtować to, co powszechnie uznajemy za dobre nawyki żywieniowe.

Wybierz się ze swoim dzieckiem na targ i pobaw się wedle instrukcji: https://nierozerwalni.pl/straganie-dzien-targowy/

Artykuł opracowano w ramach Narodowego Programu Zdrowia 2016-2020 na zlecenie PARPA

Podobne posty