Kiedy kończy się zmyślanie, a zaczyna kłamanie? Sprawa prawdomówności małych dzieci

single image

To, że małe dzieci zmyślają nieprawdziwe historie czy wydarzenia nikogo raczej nie dziwi. Wątpliwości i niepokój mogą się pojawiać wówczas, kiedy zaczynamy mieć podejrzenia co do intencji dziecka: czy to było jeszcze fantazjowanie, czy to jest już po prostu kłamanie? Czy trzeba  zatem zaczynać się martwić? Z punktu widzenia rozwoju dziecka nie tylko nie ma co się martwić na wyrost, ale wręcz można odetchnąć z ulgą. Są to bowiem ważne kroki rozwojowe i dowodzą – co zostało zbadane – bardzo dobrego rozwoju poznawczego dziecka.
Pierwsze, a więc fantazjowanie, jest efektem budzącej się wyobraźni i umiejętności symbolizowania. Najsilniej przejawia się wśród dzieci czteroletnich. Fantazjowanie wyraża zazwyczaj różne dziecięce pragnienia i potrzeby psychologiczne, które dzięki swojej wyobraźni dzieci mogą spełniać w sposób symboliczny.
Drugie, a więc mówienia nieprawdy, jest z kolei przejawem rozwoju dziecięcych teorii umysłu i umiejętności kontrolowania swojego zachowania tzn. podporządkowania ekspresji, języka ciała swoim intencjom i celom. Dziecięce teorie umysłu są swego rodzaju wyrazem przekroczenia typowo dziecięcego egocentryzmu. Pozwalają bowiem dziecku myśleć o tym, że inna osoba może mieć inną wiedzę, myśli i uczucia niż ono samo. Innymi słowy małe dziecko kłamie, bo zakłada, że druga osoba nie wie (lub może nie wiedzieć) tego, co ono wie. Wprowadzanie innych w błąd, mijanie się z prawdą potwierdzają zatem, że dziecko korzysta z nowych zdobyczy rozwojowych.
Sprawdzili to badacze z Uniwersytetu w Toronto, którzy przeprowadzili swoje eksperymenty na grupie ponad 1000 dzieci od 3. do 8. lat z różnych kontynentów. Ich zdaniem mówienie kłamstw ma związek z poznawczym funkcjonowaniem dziecka. Dostrzegli również związek kłamliwości z kontekstem społecznym, a dokładnie – normami, które generują lęk przed karą.
W jednym z eksperymentów badawczych osoba prowadząca przekazywała dziecku, że zdobędzie ono nagrodę, jeżeli zgadnie numer widniejący na zakrytej części kartki. W przypadku młodszych dzieci była to zabawka zakryta kocem. Następnie eksperymentator wychodził z pomieszczenia. Jego nieobecność była tylko pozorna. Umieszczone w pokoju pozwalały bowiem dokładnie obserwować i rejestrować to, co robiło dziecko. Badacze spodziewali się, że korzystając z okazji, dziecko sprawdzi to, o co będzie pytane. Prawdziwe badanie rozpoczynało się wówczas, gdy dziecko zostało zapytane, czy zaglądało pod kartkę lub koc. Okazało się, że 30% dwulatków, 50% trzylatków i aż 80% czterolatków skłamało w tej sytuacji, niezależnie od szerokości geograficznej. Ani płeć, ani religijność nie miały na to większego wpływu. Czynnikiem decydującym okazało się to, czy dzieci miały lub nie miały wykształcone dziecięce teorie umysłu oraz umiejętności kontrolowania swojego zachowania, które pozwalają podporządkować swoją ekspresję swoim intencjom i celom. Im dzieci lepiej funkcjonowały, tym częściej kłamały.
Na natężenie kłamstw wpływ miało również normy wychowawcze panujące w środowisku.  W szkole, w której stosowano kary za najmniejsze przewinienia trzy i czterolatki kłamały częściej – w 90% przypadków. W szkole liberalnej kłamstw dzieci w tym samym wieku pojawiało się znacznie mniej – 50-60%.
Badacze doszli do konkluzji, że dzieci nie kłamią bez powodu. Najczęściej robią to, gdy chcą uniknąć kary, rywalizują, chcą coś zyskać. Zyski z kłamstwa muszą być większe niż nagroda płynąca z powiedzenia prawdy. Zdaniem badaczy dziecko staje się bardziej skłonne do powiedzenia prawdy, jeżeli nagroda za nią jest 1,5 razy wyższa od zysków płynących z ewentualnego kłamstwa.
Okazało się, że najlepiej z wykrywaniem kłamstw dzieci radzili sobie ich rodzice/opiekunowie, czyli osoby, które dzieci znają najlepiej i są najbliżej z nimi związane.
Nowe zdobycze rozwojowe, takie jak dziecięce teorie umysłu, mogą wyrażać się na różne sposoby. Jednym z nich jest kłamanie, czyli intencjonalne wprowadzanie kogoś innego w błąd. Wyniki badań potwierdzają, że nie ma co wpadać w panikę, jeżeli nasze dziecko zacznie kłamać. Nie oznacza to oczywiście, że rodzice powinni temu przyklaskiwać i udawać, że wierzą w dziecięce kłamstwa. Z drugiej strony bycie surowym i stosowanie kar za przewinienia – jak pokazały badania – wzmacnia tendencję do kłamania. Wygląda na to, że najlepiej sprawdzają się i w tym wypadku wyważone reakcje: sygnalizowanie dzieciom, że dostrzegamy przejawy mijania się z prawdą, rozmawianie o ich potrzebach, o własnych odczuciach, które pojawiają się w sytuacji, kiedy zostaliśmy przez dziecko okłamani (w taki sposób, aby nie wpędzać je w nadmierne poczucia winy), podkreślanie znaczenia prawdomówności.

Literatura:
Lee K., Little Liars: How children learn to tell lies? (2017). “The Lying Conference”, Emory University & Yerkes Primate Center, 13.11, https://www.youtube.com/watch?v=ZXqLMiI27sE&app=desktop [dostęp: 30.11.2018].
Talwar V., Lee K. (2008), Social and Cognitive Correlates of Children’s Lying Behavior, Child Development, 79(4),
s. 866–881,  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3483871/#!po=5.83333 [dostęp.30.11.2018].



Podobne posty